Co naprawdę dzieje się pod powierzchnią?
Bierna agresja nie wygląda jak agresja. Nie ma w niej krzyku ani otwartej konfrontacji. Nie ma wprost wypowiedzianej złości. Zamiast tego pojawia się „nic się nie stało”, wycofanie, odkładanie spraw na później, zapominanie, ironiczne komentarze czy też napięcie, którego nikt nie nazywa. Druga strona czuje, że coś jest nie tak, jednak nie otrzymuje jasnego komunikatu. Wbrew temu, co często się myśli, bierna agresja rzadko wynika ze złej woli. Najczęściej jest strategią osoby, która kiedyś nauczyła się, że otwarte „nie” jest niebezpieczne. Być może w jej domu za sprzeciw była kara, za złość: odrzucenie, a za stawianie granic: poczucie winy. W takiej sytuacji złość nie znika. Ona tylko zmienia formę. Zamiast powiedzieć: „Nie chcę”, „To mnie złości” lub „Przekraczasz moje granice”, pojawia się pozorna zgoda, za którą stoi opór- wyrażany pośrednio.
Problem polega na tym, że ta strategia, która kiedyś chroniła relację, w dorosłym życiu zaczyna ją osłabiać. Brak jasności buduje frustrację, jak i również oddala ludzi od siebie. Zmiana nie polega na tym, żeby „przestać być biernie agresywną osobą”, tylko na nauczeniu się bezpiecznego wyrażania złości i granic wprost.
Ważne by pamiętać, że złość sama w sobie nie jest czymś złym, jest informacją o tym, że coś jest dla nas ważne albo że nasze granice zostały naruszone. Gdy uczymy się komunikować ją bez przemocy, wtedy bierna agresja przestaje być potrzebnym narzędziem. Jeśli rozpoznajesz w tym siebie, to znaczy, że kiedyś musiałeś się w ten sposób chronić – dziś możesz nauczyć się czegoś bezpieczniejszego.
Instytut Społecznego Rozwoju Sp. z o.o.
ul. Sobieskiego 11
40-082 Katowice
Kontakt
- +48 531 630 450
- biuro@isr.edu.pl
Nasi partnerzy






